Meteor na tle zorzy!

 

tytul

Ślad meteoru na tle zorzy po złożeniu kilkunastu klatek nagrania

Druga noc z zorzą polarną nad Polską nieco rozczarowała, biorąc pod uwagę oczekiwania po najsilniejszym rozbłysku na Słońcu w całym 2025 roku. Po początkowym szaleństwie, nasze kamery pokazywały  słabnącą zorzę, która nie robiła już takiego wrażenia jak dzień wcześniej. Nagle,  za sprawą nieoczekiwanego gościa, zainteresowanie zorzą znów wzrosło do najwyższych poziomów. 

Od 12 listopada do Ziemi docierały ze Słońca kolejne porcje naładowanych czastek. Powstały po  serii wybuchów, związanych z jednym obszarem aktywnym. Seria przyniosła trzy znaczące uderzenia w Ziemię, a najsilniejsze okazało się pierwsze z nich, pochodzące z pierwszego rozbłysku klasy X od czerwca 2025 roku. Podbiło indekst zaburzeń ziemskiego pola magnetycznego do wartości Kp=8,7. Po 2005 roku tylko dwa razy wystąpiły na Ziemi bardziej sprzyjające okoliczności dla rozwoju zorzy, a według prognoz najmocniejszy strumień miał dopiero nadejść. Jednak od tego momentu burza zaczęła w zasadzie już tylko słabnać. Rzeczywistość rozminęła się z oczekiwaniami, gdy już w pobliżu Ziemi,  gęstość i składowe pola magnetycznego najsilniejszego strumienia odbiły w zakresy, gdzie magnetosfera skutecznie blokuje wnikanie naładowanych cząstek w naszą atmosferę. Mimo ogromnego potencjału, następowało stopniowe wygaszanie aktywności zorzowej. Poza epizodem z drugiej połowy nocy z 12 na 13 listopada, gdy rozwinęła się burza klasy G3, mogliśmy zapomnieć o obserwacji zorzy nad Polską. 

Zjawisko meteoru na tle zorzy polarnej w Narusie (animacja)

Nasze kamery nawet na moment nie straciły  z oczu pogodnego nieba. Czasem jeden moment jest ważniejszy, niż cała noc z zorzą. Zajmujemy się przede wszystkim rejestracją meteorów, czyli zjawisk świetlnych związanych z wejściem w atmosferę drobnych, kosmicznych obiektów. Zebrany materiał służy do obliczeń miejsc spadku potencjalnych meteorytów, które mogą dotrzeć do Ziemi w każdej chwili. Zorza, gdyby była u nas widoczna znacznie częściej, pewnie by  przeszkadzała w obliczeniach, bo zaświetla gwiazdy w tle, potrzebne do dokładnego wyznaczenia trajektorii lotu. Ale w tych okolicznościach miało to mniejsze znaczenie, a przypadek przelotu meteoru na tle zorzy był szczególny, bo wyjątkowo rzadki i fotogeniczny!  Takie rzeczy dzieją się na niebie Narusy i tylko my możemy je pokazać. Obserwacje meteorów na tle zorzy to zdecydowanie specjalność Obserwatorium w Narusie.

Skuteczność Obserwatorium polega na utrzymaniu specjalistycznej aparatury, w skład której wchodzą kamery monitoringu nieba. Obraz z kamer jest na bieżąco interpretowany przy pomocy oprogramowania udostępnianego i rozwijanego przez programistów sieci Skytinel. Podstawowym wynikiem są fragmenty nagrań z potencjalnie najciekawszymi zjawiskami jednopojawieniowymi.  Interesują nas najbardziej meteory o największej jasności, czyli bolidy, których lot sugeruje, że część lub całość kosmicznej bryły, spalającej się gwałtownie w atmosferze spadła w Polsce lub w sąsiedztwie naszego kraju.

Największą wartością jest współpraca poprzez wymianę nagrań między kilkudziesięcioma stacjami podobnymi do naszej. Rozmieszczone w całej Polsce mogą rejestrować to samo zjawisko z innego kąta, zawężając obszar poszukiwań meteorytów. Nasza stacja jest szczególna ze względu na swoją lokalizację nad Zalewem Wiślanym. Dwie kamery są zawsze skierowane na północny - wschód i północny - zachód. Dostarczają informacji o przelotach wzdłuż północnej granicy Polski, nad krajami bałtyckimi oraz Danią. Jednocześnie w pobliżu maksimum 25. cyklu aktywności słonecznej co jakiś czas, pojawia się okazja na uchwycenie zorzy, która najczęściej trzyma się północnego fragmentu nieba. A my będąc cały czas w gotowości,  ze wszystkich okazji skrupulatnie korzystamy i jak widać, czasem los nam sprzyja podwójnie.