![]() |
|
Efekt całej nocy obserwacji okolicy Gwiazdy Polarnej
|
Startrails, tory, smugi, ślady albo gwiezdny kręciołek. To ostatnie określenie chyba najbardziej kreatywnie i celnie opisuje efekt całonocnego naświetlania okolicy Gwiazdy Polarnej. Ten rodzaj astrofotografii daje efektowne rezultaty niedużym nakładem sił. Jednocześnie jest to dobry przykład, że w astronomii najważniejsza jest cierpliwość. Wystarczy aparat z regulacją czasu naświetlania i samowyzwalaczem zaprogramowanym na długą serię ekspozycji. Zostawiamy go w spokoju na kilka, może kilkanaście godzin ciemnej nocy, nasłuchując co kilka sekund dżwięku uruchamianej migawki. Obiektyw aparatu kierujemy na północ, najlepiej w miejscu oddalonym od świateł. Jeżeli nie mamy statywu, a zanieczyszczenie nieba sztucznym światłem wymaga podróży za miasto, to po dotarciu kładziemy aparat na dachu samochodu i nim też przestajemy się interesować. Najważniejsze, aby aparat był zupełnie nieruchomy w trakcie swojej długiej pracy, bo nawet drobne zmiany położenia mogą zepsuć cały efekt. Staramy się skomponować ładny kadr, aby poza gwiazdami zmieścił się kawałek naszej planety. Ciekawy astrokrajobraz nie tylko doda uroku, ale też podpowie, co właściwie uwieczniliśmy, gdy ostatecznie złożymy wszystkie zdjęcia w jedno.




